Nim wydostali się na brzeg, zmoczyło ich tęgo. Pospiesznie skryli się w lesie. Korony drzew tworzyły nad ich głowami gęsty, zielony dach, ale nie był to dach mogący uchronić przed taką ulewą. Deszcz szybko zsiekł i pochylił liście, po chwili w lesie lało prawie tak samo jak na otwartej przestrzeni. .
Znowu oddech przy wyjściu. Miękkie kroki. Przynęta zadziałała. Ruszyłam wzdłuż ściany najciszej, jak umiałam.. - Ja też mam łzy w oczach. Temerscy agenci, jak tuszę, nie mogli lub nie chcieli zaoferować ci więcej niż dwieście pięćdziesiąt koron?. - Zaiste - szepnął Jaskier do Geralta. - Dużo się nauczył.. Zabić. Nie mówiąc o psie, który donosił Maconowi o naszym każdym kroku.. Niepewną minę. Jest tylko jeden sposób wyjścia z tej niezręcznej sytuacji.. Całek wkroczył do klasy zupełnie odmieniony. Nie tylko miał zawieszone na uchu spore pluszowe serce z krótkimi nóżkami i w butach, nie tylko miał wystylizowaną kozią bródkę, która wąskimi paseczkami łączyła się z wąsami. Cały wyglądał po prostu inaczej. Zamiast wypchniętych na kolanach spodni od garnituru miał jasnobrązowe sztruksy i świetnie dobraną kolorem koszulę w kratkę, a do tego wspaniałą górską opaleniznę. Tylko buty zostały z poprzedniego wcielenia - czarne, z kawałkiem rozprutego szwu przy palcach.. Poprzez trzęsące ścianami halli zaklęcia Myszowora, poprzez własny krzyk i wycie rannych, huk, brzęk i łomot, poprzez wycie Pavetty, wiedźmin usłyszał nagle najstraszliwszy dźwięk, jaki dane mu było kiedykolwiek usłyszeć.. Diakon podał im nazwisko doktora, z którym mieli się spotkać na zapleczu strzelnicy przy Drugiej. Poszli tam, wyrzygawszy się uprzednio w zaułku za klubem. Doktor, pijany, stary żółtek o włosach ufarbowanych na kolor rdzy, zszył ranę Jessiego, który posykiwał i płakał bezgłośnie..