wpłynąć. Na wiedźmiński fundusz emerytalny. .
Zmusiłam się do wyjścia z łóżka i długo siedziałam w chłodnej łazience, usiłując zyskać trochę energii, by zmierzyć się z dniem. W lustrze zobaczyłam swoje zmęczone i zdenerwowane odbicie. Przez większość nocy leżałam bezsennie na łóżku, zastanawiając się, jak mogłabym się nauczyć panowania nad Ogniem. Ale nie dokonałam żadnych wielkich odkryć. Westchnęłam, owinęłam się ciaśniej szlafrokiem i wróciłam do sypialni. Gdy tam dotarłam, zobaczyłam, że dziewczyny poszły już na śniadanie.. - W samej rzeczy — czarodziej uśmiechnął się drwiąco. - Klepsydra bez mała przesypała się, a ja, Vilgefortz z Roggeveen, mistrz magii, członek Kapituły, wciąż rozprawiam, nie bez przyjemności, z prostakiem i rębajłą, synem prostaka, rębajły i włóczęgi. Mówimy o rzeczach i sprawach, które, jak powszechnie wiadomo, są zwykłym tematem debat przy ogniskach prostackich rębajłów. Takich jak genetyka, przykładowo. Skąd ty w ogóle znasz to słowo, mój ty rębajło? Ze świątynnej szkółki w Ellander, w której uczą sylabizować i pisać dwadzieścia cztery runy? Co cię skłoniło do czytania ksiąg, w których to i podobne słowa można znaleźć? Gdzie cyzelowałeś retorykę i elokwencję? I po co to robiłeś? By konwersować z wampirami? Mój ty genetyczny włóczęgo, do którego uśmiecha się Tissaia de Vries. Mój ty wiedźminie, rębajło, który fascynujesz Filippę Eilhart tak, że aż jej ręce drżą. Na wspomnienie o którym Triss Merigold oblewa się pąsem. O Yennefer z Yengerbergu nie wspomnę.. - W noc przed szesnastymi urodzinami Ridley poszłam za nią na stację kolejową. Była. Dżinsach, patrzy w kierunku. I nic więcej.. Na mokradłach Pereplutu były kępy, suche, wyżej położone miejsca, porośnięte czarną brzozą, olchą, świdwą, dereniem i tarniną. Większość kęp trzęsawiska otaczały tak dokładnie, że było absolutnie niemożliwe, by dotarł tam koń lub nie znający ścieżek jeździec. A jednak rżenie - Vysogota usłyszał je znowu - dobiegało właśnie z takiej kępy.. – W jakim celu?. Przechodnie chowali się w bramach, nie wychodzili z biur, ze sklepów. Wszyscy. Jej dwaj synowie spojrzeli po sobie. Jeden postawił na chodniku rzeczy Evy. Odwrócili się do niego.. Z tą myślą Grace zeszła na dół i włączyła komputer. Wywołała Google'a i wprowadziła ciąg znaków „Jack Lawson”..